All posts tagged “tradycja

comment 0

cak cak cak

Taniec Kecak wywodzi się z hinduistycznej tradycji i leży na pograniczu obrzędu religijnego i ludowego teatru. Tradycyjnie wykonywany jest bez użycia instrumentów, jedynie przy akompaniamencie męskiego chóru, powtarzajacego jak mantrę słowa „cak, cak, cak”(stąd nazwa ).

Mężczyźni – tańcerze/chórzyści w trakcie spektaklu wprowadzali się w trans, czasem tak silny że uczestnicy potrzebowali kilku dni, aby dojść do siebie. Dzisiejszy Kecak to spektakl bazujący na tradycji, ale będący już bardziej widowiskiem niż rytuałem. Stało się tak za sprawą współpracy balijskiego choreografa Wayana Limbaka i niemieckiego malarza Waltera Spiesa. Obaj Panowie zafascynowani kulturą balijską w latach 30 – tych XX wieku połączyli tradycyjny taniec z teatrem, przedstawiając historię zaczerpniętą z Ramajany. Spektakl przedstawia porwanie i odbicie z rąk podstępnego króla Lanki Parany pięknej i lekkomyślnej księżniczki Sity, narzeczonej księcia Ramy. W pomyślnym rozwiązaniu legendy pomaga interwencja boga Hanumana, strażnika małp. Jego pojawienie się w przedstawieniu symbolizuje nagłe poderwanie się tańcerzy i głośne okrzyki imitujące dźwięki wydawane przez podopiecznych Boga sprawiły, że Kecak nazywany jet także „tańcem małp”.
Od czasu modyfikacji Kecak stał się z zamkniętego rytuału, dostępnego dla nielicznych, widowiskiem, które z łatwością może być odczytane nawet przez przybyszy z zachodu nie posiadających wiedzy na temat hinduistycznej mitologii.

Dziś Kecak to przykład zjawiska opisywanego przez socjologów jako „modern art-culture system” . Tylko na ile adaptowania i upraszczanie rytuałów, w celu dotarcia do szerszej grupy odbiorców pozwala uchronić tradycję przed wyginięciem? Czy Kecak w tradycyjnej formie, jako proces wejścia w trans, wymagający kilkudniowego i rygorystycznego przygotowania, pochłaniający energię i wymagający czasu miał by szansę przetrwać do dzisiejszych czasów? Ile tradycji, zwyczajów, sztuki utraciliśmy?

Te pytania dudnią mi gdzieś z tyłu głowy…niemniej, nawet taka „zmodyfikowana czasowo”, uproszczona wersja Kecak zachwyca. Dla mnie zapewne była to jedyna okazja aby móc uczestniczyć w choćby namiastce tradycji i zrobiło na mnie to olbrzymie wrażenie, czułam tam magię. Wierzę, że rytm i melodia Kecak może wprowadzić w trans, a tancerze wciąż jeszcze pamiętają o korzeniach i gdzieś, poza obleganymi przez turystów świątyniami Ubudu czy Uluwatu , o zachodzie słońca „cak, cak, cak” wprawia kochających swą kulturę i tradycję Balijczyków w ekstatyczny trans.

*taniec Kecak można było oglądać w filmie Baraka Ron Frickego, swoją drogą polecam bardzo. Uważam, że Baraka była o niebo lepsza od późniejszej, rozsławionej Samsary

 

STR_7788STR_7805STR_7919STR_7929STR_7942STR_7986STR_7996STR_8033STR_8038STR_8155STR_8168STR_8171STR_8178STR_8285STR_8326STR_8503STR_8517STR_8575

Reklamy
comment 1

PACU JAWI – NAJBARDZIEJ FOTOGENICZNE ZAWODY ŚWIATA

Pacu Jawi, to nie są tylko zawody, to kwintesencja kultury Minangkabau, grupy etnicznej zamieszkujących Sumatrę Zachodnią. Ludzie Minang czują się związani poprzez tradycję z krowami, a zwłaszcza bawołami. To bawół i jego zwycięstwo nad Jawajczykami dało początek ich historii, a kształt jego rogów znaleźć można w tradycyjnych dachach domów i strojach kobiet.

Pierwsi pojawiają się właściciele małych warungów, barów serwujących lokalne smakołyki.  Rozkładają swoje namioty, stoliki, kobiety zaczynają  gotować  w wielkich wokach. Potem niespiesznie spędzane są krowy. Właściciele okolicznych wiosek prowadzą swoje ślicznotki na specjalnie przygotowane poletko, gdzie odpoczywają przed i po biegu. To tez miejsce gdzie ewentualni kupcy mogą oglądać i wybierać.

Wraz z krowami pojawiają się lokalni gapie. Powoli acz stopniowo przestrzeń wokół przygotowanego toru wypełnia się masą ludzką. Ostatni pojawiają się turyści. Głównie miłośnicy fotografii z Malezji. Przyjeżdżają dżipami , obwieszeni aparatami, uzbrojeni w gumowce, płaszcze przeciwdeszczowe i statywy. Dla nich przygotowane jest miejsce w pierwszym rzędzie, tuż przy płocie odgradzającym tor od widowni. Malezyjczycy oszaleli na punkcie Pacu Jawi , gdy w 2013  ich rodak Wei Seng Chen wygrał Word Press Photo zdjęciem właśnie z Pacu Jawi.

Około jedenastej, gdy słońce już jest wysoko pierwsi zawodnicy przygotowują się do startu. Na sygnał popędzą poprzez tor, przez ryżowe wypełnione woda do wysokości kolan. Każdy zawodnik ma do dyspozycji dwa byki. Każdy  z nich  nosi bambusową ramę. Dżokej staje stopami na specjalnej „półce” na stopę, każda stopa osobno i pędzi przez tor trzymając się tylko ogonów. Celem jest dobiegnięcie do końca toru w jak najkrótszym czasie, możliwie prostej linii i nie zrzucając jeźdźca.  Zadanie nie jest łatwe, krowy pędzą i nie zawsze w jednej linii i  tym samym kierunku. Często dżokeje zawieszeni są w szpagacie tuż nad wodą. Pędzące zwierzęta powodują olbrzymie rozbryzgi błota, które tak pięknie wygląda na zdjęciach, ale dostaje się w oczy i usta woźnicy, który często pędzi na oślep, zdany jedynie na instynkt swoich rumaków. Po zakończonym biegu zawodnik płucze usta i obmywa oczy, by popędzić do swych byków. Tym poświęca dużo więcej uwagi. Dokładnie myje zwierze, czyści mu pysk, nos i oczy, poi i odprowadza na odpoczynek.

Zawody odbywają się trzy  razy w roku, po 3-4 tury tuż po skończonych zbiorach ryżu, w styczniu, maju i we wrześniu. Ostatni bieg w każdej edycji wyłania zwycięzców – najlepszych jeźdźców i najlepsze byki. Cena byka championa rośnie nawet o 200-300%. Na zakończenie zwierzęta prowadzone są w kolorowej procesji, przy akompaniamencie muzyki, przystrojone girlandami kwiatów i osłonięte błyszczącymi pelerynami, ogłaszają triumf byka i dumę jego właściciela. Potem kolejne trzy miesiące będzie otaczana troskliwą opieką, po to aby pobiec i zwyciężyć kolejny raz.

Zawody Pacu Jawi odbywają się tylko na Sumatrze i tylko w jej zachodniej części, w okolicach miasta   Batusangkar.  Nigdzie indziej. Batusangkar to miasto królewskie, gdzie znajdował się pałac (jego replika jest jednym z najważniejszych atrakcji turystycznych regionu) i były to zapewne zawody królewskie. Lud Minangkabau, który zamieszkuje ten region,ze  szczególną czcią i uwagą otacza byki i bawoły. Według legendy to bawół, jego triumf nad walecznym bykiem z Jawy, uchronił lud od najazdu i niewolnictwa Jawajczyków. Dał też nazwę : Minangkabau to „triumf bawoła”. Zwierzę to uczczone zostało w  architekturze, tradycyjne dachy naja kształt rogów bawoła, oraz w tradycyjnych nakryciach głowy kobiet.

Bawoły w Indonezji wykorzystywane są do prawy w polu, ze względu na swą siłę i wytrzymałość. Pracują 3 razy do roku podczas przygotowywania pół pod uprawę. Krowy i byki hodowane są głównie na mięso. Trudno znaleźć tu krowy mleczne. Ogólnie zwierzęta te mają dość uprzywilejowana pozycję. Duża ich wartość sprawia, że otaczane są szczególną troską, można by rzec szczęśliwe krowy z wolnego wybiegu : ).

pacu-jawi-001PACU-JAWI9099PACU-JAWI8563pacu-jawi7083pacu-jawi8311pacu-jawi-9107STR_6705STR_8346STR_3030-001

pacu-jawi8984 STR_7646 STR_8350